Oficjalnie wynajmujemy

Wpis z dwóch tygodni, jakoś zeszły tydzień przeleciał i nie było czasu/chęci, żeby cokolwiek pisać na komputerze.

W zeszłym tygodniu tata oprócz tego, że miał urodziny to dzielnie robił przy fotowoltaice – na tyle dzielnie, że ją wziął i dokończyl. I teraz pięknie się prezentuje taka ściana zaraz przy boisku. Teraz trzeba ją tylko okablować, podłączyć i będziemy mieli własny prąd.

W piątek mama zakończyła swój przedostatni rok szkolny. Odlicza już w zasadzie teraz tylko dni do emerytury i już nie może się już doczekać.

W czwartek wieczorem wybraliśmy się do Warszawy na dodatkowe badania Gosiowe – żeby sprawdzić czy z jej macicą wszystko w porządku. Uspali ją, pobadali i teraz czekamy na wyniki. Jeśli wszystko dobrze, to niedługo umawiamy się na kolejne wizyty i zaczynamy in vitro od początku.

Ten tydzień odbył się pod znakiem sprzątania mieszkania. W poniedziałek wieczorem zebraliśmy się na noc i zostaliśmy w mieszkaniu aż do środu – żeby chociaż trochę poczuć jak się tam śpi i funkcjonuje. Wieczorami ja pracowałem przy hamerykańskich projektach, a Gosia szalała sprzątając wszystko. We wtorek wieczorem przyjechali do nas teściowie razem z babcią i Damianem. Teściowie po raz pierwszy widzieli mieszkanie w stanie wykończonym – wcześniej widzieli tylko gołe ściany przy okazji noszenia płytek łazienkowych. Chyba im się spodobało.

Po powrocie do Lisek w środę wieczorem z okazji braku okazji do napicia i konieczności jej stworzenia wrzuciliśmy apartament na booking.com i oficjalnie zaczęliśmy go wynajmować. I już w sobotę wieczorem dostaliśmy naszą pierwszą rezerwację – 2 dni pod koniec lipca. Cieszymy się bardzo i mamy nadzieję, że to tylko dobry początek. I chociaż brakuje jeszcze kilku rzeczy – ręczników które czekają na haftowanie, szafki pod tv, czy sztukaterii do zaslonięcia karniszy – to jednak mieszkanie można uznać za gotowe.

W tym tygodniu udało nam się w końcu załatwić wszystkie formalności i pozwolenia i nareszcie w przyszłym tygodniu wbijemy pierwszą łopatę (chociaż bardziej prawdopodobne, że łyżkę) i zaczniemy rozbudowę agrobory. A czas już najwyższy.

Wczoraj kolejny Balcerek miał swoje wesele. Balcerkowa może bardziej, Agata wychodziła za mąż. Niestety, koronawirus i obawa o zarażenie spowodowały, że po raz pierwszy odmówiliśmy uczestnictwa. Ciągle trochę żałuję, bo to wesele z wieloma dobrymi znajomymi których nie widzielismy już bardzo długo, no ale cóż.