Nie pamiętam, czy wspominałem, ale Gosia w czasie Wielkanocy, napisała do hodowli golden retrieverów i zarezerwowała nam szczeniaka. I dostała wiadomośc, że w piątek się urodziły. Teraz 8 tygodni i będziemy mieli pieska.

I może będziemy mieli też potomka – we wtorek rano podjęliśmy kolejną próbę transferu. Z tego co na razie wiemy to się powiodła, ale dopiero pod koniec przyszłego tygodnia będziemy mogli zacząć to potwierdzać. Nie nastawiamy się jakoś zbytnio, chociaż nadzieję mamy.
Gosia nareszcie mogła pójść do fryzjera, podciąć końcówki, pofarbować profesjonalnie, z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa. Wyszła chyba zadowolona.
Wczoraj zamiast pracy (której jak zwykle jest pełno) wybraliśmy się do Ełku. Troche zajęć w mieszkaniu, ale przede wszystkim pojechaliśmy na zebranie wspólnoty naszego bloku. Dwie i pół godziny słuchania sprawozdań finansowych i kłótni sąsiadów (na szczęście tych dalszych). Poznaliśmy tych trochę milszych z którymi pewnie staralibysmy się utrzymać kontakt – gdybyśmy tylko zamierzali tam mieszkać.