Gmina sobie zażyczyła naszej obecności w sprawie wniosku o wydanie decyzji o warunkach zabudowy. Coś tam brakowało, coś było niedoliczone, więc w ciągu dwóch dni dopisaliśmy co trzeba i teraz miejmy nadzieję będzie dobrze.
Ząb mnie przestal boleć sam z siebie. Widać musiał poboleć, żebym nie zapomniał, że trzeba je regularnie myć i płukać. Czyli następny ból za rok, żeby znowu kontrolę zrobić.
Wśród znajomych gruchnęła wieść, że Kasper z Edytą się spodziewają. Tylko jeszcze nie pogratulowaliśmy.
Ale skoro już o dzieciach… to w piątek pojechaliśmy do Warszawy na wizytę stymulacyjną. Nie wiem czemu, ale jakoś tak oboje się spodziewaliśmy że ot wizyta wizytą, a następna znowu za miesiąc. A tu nie. Się okazało, że następna wizyta w poniedziałek, a później zaraz punkcja w tym samym tygodniu i jeszcze może i transfer w tym samym tygodniu. No i nam się plany mocno pozmieniały, bo już od dzisiaj wieczora jesteśmy znowu w Warszawie i to na cały tydzień (albo dłużej). Wzrosła też liczba osób wiedzących o planach, bo oprócz Filipa i Magdy wiedzą nasi rodzice, mama Gosi i wujki u których przekiblujemy cały tydzień. I pogramy w planszówki :).