Wylegiwaliśmy się caaaały tydzień. Hotel fajny, jedzenie dobre (ale gorsze od hiszpańskiego), plaża niestety kamienista – chociaż dzięki temu uniknęliśmy tłumów które zobaczyliśmy w pobliskim mieście na plaży piaszczystej. Wolnego miejsca niemal nie było.
Przez cały tydzień z hotelu się nie ruszyliśmy prawie w ogóle, nie licząc krótkich spacerków po okolicach i tego pojedynczego wypadu na piasek.

Źle nie było, bo takie coś pozwala wypocząć, ale niestety żona nie ułatwiała… ciągłe walki o ubiory rzuciły trochę cienia…
Teraz już znowu Polska, powrót w sobotni wieczór do Warszawy, przespanie u wujków i po zakupach w Decathlonie i Makro + walizkach w bagażniku wracaliśmy do domu zapakowani jak nigdy.