Zawiszeselnie

Tydzień nam minął, ale tym razem mimo współpracy żony niewiele pamiętamy. Chyba praca, praca. Na szczęście w weekend “odpoczęliśmy”.

W piątek po pracy pobujaliśmy się przy koncercie Kultu. Niewielka salka, ale wypełniona, niewielka scena, więc fajnie było wszystko widać. Szkoda tylko, że dość słabo słychać i jak nie znaliśmy słów do niektórych piosenek to nie udałoby się nauczyć.

W sobotę za to od rana szykowanie, malowanie i upiększanie, bo jeszcze przed południem zapakowaliśmy się w samochód i ruszyliśmy do Ostrowi pobawić się na weselu Oli Zawiszy i Mariusza. Super impreza, pojedliśmy, potańczyliśmy (i nie tylko ;)), napiliśmy się, znaleźliśmy fajnych nowych znajomych ze stolika, szukaliśmy ojca w kukurydzy, a na sam koniec obudziliśmy o 4 nad ranem Monikę, żeby po nas przyjechała. Taka impreza.

W niedzielę, jak już udało się nam zwlec z łóżka i dojechać na poprawiny znowu się troszkę pobawiliśmy. A Gosia to się napiła chyba bardziej niż przez wesele – to pewnie przez brak tańców (i nie tylko :D). Następnym razem spróbujemy coś na to zaradzić.