No tak, wakacje zaplanowane, waga się nie podoba, to nagle się okazało, że jednak mozna mniej żreć i ćwiczyć. Zobaczymy czy to coś da i czy pociągniemy to dłużej.
Gosia się pochorowała na anginę i od środy siedziała z kotem i kocem na łóżku. Z antybiotykiem na szczęście już w zasadzie zdrowa, ale dalej nie ma mowy o całowaniu.
Na weekend się brat z bratową (?) i młodym zjawili. W sobotę na wieczór dojechali też Kuba z Patrycją i Alą i sobie pograliśmy w bilarda i pograliśmy w Tajniaków.
A dzisiaj razem z Damianem i tatą pojechaliśmy na go-karty do Ełku. Fajnie się jeździło, ale porównania z Londynem nie ma – tor niestety malutki i zakryty więc niewiele można tam zrobić.
W mieszkaniu dalej cicho i pusto, reklamacja stelaża i wizyta technika z Poznania ustalona dopiero na przyszłą sobotę rano. Wiedziałem, że chcą sobie przyjechać na Mazury na weekend.