Oficjalnie zakończyliśmy prace łazienkowe. No, zostało jakieś czyszczenie, może trochę silikonu – ale prysznic z brodzikiem i drzwiami jest. Szafka z oświetleniem i dużym lustrem jest. Łazienka pomalowana. Zajęło nam to równo miesiąc.
W sobotę z samego rana zapakowaliśmy się do samochodu i zrobiliśmy wycieczkę do Ostródy na targi ogrodnicze (miały być też wnętrz i inne, ale jakoś się chyba rozejszło). Pooglądaliśmy sauny i banie, jakieś nowe technologie budowy domów, kupiliśmy kurtkę skórzaną (no bo gdzie indziej? jak nie na targach ogrodniczych), no i zapełniliśmy bagażnik roślinkami.

A dzisiaj korzystając w pięknej pogody ja zamknąłem się w łazience i kończyłem prace, a Gosia poszła w ogród razem z rodzicami. Sadząc, grabiąc, paląc i gotując wszystko na przyjście wiosny. Bo pogoda piękna, słoneczko, ciepełko. Aż chce się w łazience siedzieć.
UPDATE Po roku :) Ta dobra knajpa -(Karczma Warmińska), co to w niej się stołowaliśmy po targach – to w Gietrzwałdzie była :)