Mysz, szczur czy inne licho

Cos nam sie chyba w mieszkaniu zaleglo i nas straszy. Znaczy przede wszystkim Gosie, bo ja przesypiam wiekszosc halasow. Ale takie nie wiadomo co, ani nie za bardzo wiadomo gdzie… Mamy nadzieje, ze mysz ale obawiamy sie ze szczur, bo strasznie glosno halasuje. Nie wiemy tez za bardzo gdzie – obstawiamy szafke pod zlewem, bo dziury i raz znalezlismy obgryzione worki foliowe. Ustawilismy pulapke na myszy, ale na razie sie nie zlapalo. I tak naprawde to nie wiadomo czy to na pewno w szafce, bo moze siedziec pod podloga i tam halasowac…
I  my to jeszcze bysmy sie przyzwyczaili pewnie ale najgorsze, ze sie gosci spodziewamy… ciekawe jak sie wyspia ;)

Korzystajac z szybciej zapadajacych wieczorow usiedlismy tez do porzadkowania zdjec. Idzie jak po grudzie, wczoraj spedzilismy chyba ze trzy godziny sortujac zdjecia weselne. Pocieszajace jest to, ze to byl jedyny tak wielki album. I nawet powolutku ide do przodu z filmikami. Ciekawe na ile zapalu wystarczy.
Natomiast na razie zapalu wystarcza na wloski i codziennie oboje spedzamy kilkanascie minut na nauce. Ale to pewnie jeszcze za krotko, zeby cokolwiek o tym powiedziec.