Szefy na wakacjach. W biurze cicho i spokojnie (tylko kamery troche wkurzaja), obiadki w domu zrobione. Tu sie niestety objawia minus tego, ze Gosia jest teraz oficjalnie zatrudiona. Owszem, dostanie kasiorke nawet jak nie bedzie pracowala, ale jesli nie wypracuje minimum, to w kolejnym miesiacu bedzie musiala to odpracowac za darmo. A to niestety oznacza, ze w ciagu 8 dni ktore zostaja do konca kwietnia, musialaby przepracowac ponad 50 godzin. No sie nie uda.
Nic tam, wiadomo bylo, ze drugi kwartal bedzie slabiutki. Aby tylko do konca miesiaca uzbierac na rate…
W weekend kolejny wieczor planszowkowy, u Jasona w Kingston. Poznalismy jego dziewczyne – Chantelle. Baardzo mila Australijka. Popilismy, pojedlismy, pogralismy (Carcassone i Ticket to Ride – obie wygrane przez Michaela, albo Michaela w duecie z Ellen). A na koniec wsiedlismy w Ubera i tym razem tylko z Michaelem i Ellen wyladowalismy w Grandzie na tance. Godzinka zleciala szybko. Dzisiaj juz tylko dogorywanie, Gosie po czerwonym winie meczyla kacucha, a mnie meczylo straszne lenistwo.