Minął pierwszy miesiąc pobytu na obczyźnie, Gosia już planuje powrót… znaczy podczas ostatniego spaceru do sklepu wymknęło jej się, że nie wie jak my się ze wszystkimi rzeczami zabierzemy z powrotem do Polski. Inaczej mówiąc myśli o powrocie po pierwszym miesiącu ;). Zeszły tydzień minął mi już mniej więcej standardowo. Rano do pracy, w pracy robota, lunch i po południu do żony. Gosia też standardowo, wstaje o 10 i leni się cały dzień (chociaż mówi, że się uczy, szuka pracy i w ogóle zajęta jest). Miała swój ogromny sukces w posługiwaniu się językiem angielskim – sama zadzwoniła i umówiła się na spotkanie w sprawie otrzymania NINu. Z samą pracą pewnie nie byłoby problemu, bo gdziekolwiek się nie ruszę tam widzę wywieszone w sklepach, restauracjach i gdziekolwiek ogłoszenia o poszukiwaniu pracowników, ale niestety przez angielski wszystko jest bardzo utrudnione.
W piątek zwyczajowe spotkanie w pubie, tym razem udało nam się namówić Gosię i przyjechała napić się czegoś i pograć w bilarda. Nie wiem czy przyjedzie więcej, bo powrót był dość “trudny”, jeśli mogę posłużyć się takim eufemizmem. Okazało się, że jagerbombs (jakaś mieszkanka piwa, wódki i red bulla) i gin z tonikiem to było zbyt dużo. Albo po prostu wszystkiego było zbyt dużo ;).
Wydatki nie ustają, zakupiliśmy stolik pod tv/monitor, nową kamerę, żeby w większym komforcie móc porozumiewać się Skype’owo i zewnętrzny dysk twardy – to już wyłącznie moja fanaberia bo chciałem w końcu zmienić system z Windowsa na Linuxa, a nie miałem gdzie podziać kopii zapasowej.
Weekend minął bardzo spokojnie, prawie całą sobotę padał deszcz więc nie ruszyliśmy się nigdzie (oprócz krótkiego odwiedzenia sklepu) i leniliśmy się cały dzień. W niedzielę odwiedziliśmy Ealing (Poundland i przebieżka Gosi po sklepach z ubraniami) i Kingston (sklepy meblowe + trochę spożywczych).
Od przyszłego tygodnia prawdopodobnie spędzimy 10 dni w mieszkaniu Marka i Karoliny – wyjeżdżają na wakacje i chcą, żebyśmy przez ten czas mieszkali u nich, pilnowali domu i zajmowali się zwierzyńcem (dwoma kotami i kilkoma(?) rybkami).

Leave a Reply