Biale prawie swieta

Snieg! Padal przez godzine i nie utrzymal sie nawet dnia, ale byl. Temperatury zimowe sie jednak utrzymaly i spowodowaly ogromna moja niechec do roweru. I znowu bede gruby.
Skoro zimno na dworze to pociagi chcialy sie rozgrzac poprzez pozar na Waterloo. W poniedzialek do domu udalo nam sie z Richem wrocic Uberem po godzinie jazdy. Okropnosc…
W czwartek 3 rok z rzedu premierowa wizyta na kolejnych Gwiezdnych Wojnach. 8 czesc sagi juz!
W piatek mielismy impreze swiateczna. Rich byl moim tajemniczym Mikolajem i dostalem spodnie na rower chroniace kostki przed zimnem. Przydadza sie na pewno! Niestety, Karolina nie mogla zalatwic niani na zastepstwo Gosi, wiec Gosia zamiast bawic sie ze mna to pilnowala dzieciakow. No i zeby jej zbyt smutno nie bylo, wrocilem z nia do domu jak tylko szefy uznaly ze tez wroca.
Wczoraj w ramach zakupow przedswiatecznych wybralismy sie do polskiego sklepu na Hounslow, ktore przywitalo nas szczurami na stacji… No jakby inny kraj. Na szczescie udalo sie wrocic z kilogramami kapusty, miesa, marmolady i cala reszta dobroci, ktore nie zmiescily sie w paczce pomocowej. Ktora to, mamy nadzieje, do nas dotrze na poczatku tygodnia. Albo przynajmniej przed swietami…
Dzisiaj wspolnie stwierdzilismy, ze bardzo powazni z nas dorosli ludzie. Trwaja bowiem rozmowy na temat wlasnosci Lisek, splacania czesci Milosza, wyboru projektu i w ogole powaznych rozmow o dalekiej przyszlosci. Ja tam optymista jestem i wiem, ze bedzie dobrze.
A. I Gosia dzisiaj udekorowala trzy blachy piernikow swiatecznych. Sliczne som.