Konczyc chyba nie trzeba? Bo mamy mieszkanie na caly tydzien tylko dla siebie! Rich na nartach z Vicky, a Matt “pracuje” w Dubaju.
A u nas? W tygodniu nic ciekawego, praca, cwiczenia, kino, praca. Gosia tylko do czwartku, bo od piatku ma przymusowe dwutygodniowe wakacje z powodu ferii Oskara, tesciow i nie wiem czy czegos jeszcze.
W piatek z racji wyjazdu z chlopakow i urodzin Richa kolejny raz znalezlismy sie w pubie na tancach i paru drinkach. Skonczylismy jednak dosc wczesnie, bo w sobote mialem zaplanowany turniej siatkowki – ktory wygralismy! Zaskoczenie bylo niesamowite, dla nas chyba najwieksze. W niedziele wrocilismy do kosciola z samego, swieta sie zblizaja, sluby sie zblizaja… czasem trzeba. A korzystajac z pieknej pogody do domu z Putney wrocilismy na piechote. Bardzo przyjemny spacerek okraszony goframi.