Bestia

Dzisiaj krociutki wpis, bo jakos do niego usiasc nie moglem i w niedziele i nawet dzisiaj. Wszystko przez filmy…

W ciagu tygodnia w zasadzie zupelnie nic ciekawego, jedynie w czwartek razem z Mattem i Michaelem pojechalismy na mini konferencje do centrum Londynu (no i zeby najesc sie darmowej pizzy).

W piatek bylem jakos strasznie zmeczony po pracy co jednak nie przeszkodzilo chlopakom i Jackie (mamie Matta) na sile wyciagnac nas na wyjscie do pubu. Calkiem ok, bo muzyka na zywo.

W sobote Gosia dogorywala, a po poludniu na kolacje zrobilismy sobie burgery z wczesniejszej partii miecha. I jako ze to juz ostatki to dzisiaj zakupilismy kolejna partie. Dobre miecho…

W niedziele standardowo na siatke, ale po siatce mniej standardowo wybralismy sie na kolacje i film. Jeszcze mniej standardowo Gosia nie zalozyla stanika wiec mialem na co popatrzec w chwilach kiedy nie zaslaniala sie swetrem. Sam film jakby o naszym zyciu. Ja piekny, no i bestia :P