Pływamy we własnym basenie

Po 4(?) latach ciężkiej pracy, 16 godzinach lania wody i tygodniu jej grzania, zainagurowaliśmy basen. Goście zaproszeni, pierogi zamówione – impreza się udała i teraz możemy w każdej chwili wziąć ręcznik i popływać. Abstrakcja.

Zwiększyliśmy też populację Lisek. W sobotę załadowaliśmy się do pustego busa i pojechaliśmy do Białegostoku, a wróciliśmy już pełnym rzeczy Żebrowskich. Po kilku latach mieszkania w Białymstoku zdecydowali się całą rodzinką wrócić do Lisek i w niedalekiej przyszłości się pobudować. Na razie wyremontowali 2 pokoje w domu rodzinnym Emili i tam sobie pomieszkują.

Cały lipiec dla turystów niezbyt ciekawy bo mocno deszczowy. Trafiło się może parę dni słonecznych, ale jednocześnie trafiło się kilka oberwań chmury, a nawet trąba powietrzna kilkanaście kilometrów dalej oO.

Na szczęście pogoda nie przeszkodziła Gosi w wynajmowaniu mieszkania, ten rok był naprawdę dobry i od czerwca aż do pierwszej połowy sierpnia wszystkie terminy zajęte. Druga połowa sierpnia zapowiada jednak duże zmiany. Po pierwsze firma Gosi wchodzi w duży zus – a tego nie wytrzyma więc zostanie zawieszona. A po drugie jakaś dalsza koleżanka Gosi na przynajmniej rok wynajmie mieszkanie długoterminowo, więc jakiś pasywny dochód z tej inwestycji będzie.

Prawie cała kuchnia już wyposażona. Dzięki pomocy banku udało się kupić wybrany model indukcji, a dzięki pomocy Czaplickich sprowadzić wymarzony model lodówki z Niemiec. Światła w kilku pomieszczeniach się świecą, przeprowadzka tuż tuż.

Dom już jest nawet wykorzystywany – jeden wieczór Gosia spędziła na drineczkach z Martyną w salonie, a w dzień imprezy pozwoliliśmy gościom przespać się na materacu u Marysi w pokoju