Mamy prawdziwie przysłowiowy kwiecień. W zeszłym miesiącu chodziliśmy bez kurtek po zoo, a parę tygodni później kurtki zimowe, śnieg i mróz. I to mimo już tej kalendarzowej wiosny. Na szczęście już chyba na stałe wiosna przyjdzie do Wielkanocy.
Korzystając z tych paru dni ciepła, Gosia umówiła i załatwiła maszynowe przygotowanie terenu za domem pod trawnik. Przyjechał pan z glebogryzarką, pojeździł godzinę, zainkasował trzy stówki, ale nam oszczędził godzin kopania. Teraz już tylko grabienie, sianie, sadzenie i będzie pierwsza okolica domu zrobiona.
Karmel po raz pierwszy w życiu trafił do zewnętrznego fryzjera. Jak zwykle psisko grzeczne, panikował trochę jak go zostawiałem, ale smaczki pomogły. Wykąpany i wyczesany – dobry tydzień nie zostawiał sierści na podłodze.
Budowlanie się dzieje. Basen już prawie gotowy na folię, materiały już przyjechały i była nawet szansa na montaż przed Wielkanocą – ale w ostatniej chwili przełożyliśmy, żeby te kilka ostatnich dni dopracować wszystko do końca. Gosia się też zawzięła (mimo moich próśb) i skuła całą ścianę kamienną na basenie. Teraz pokutuje to bolącymi plecami… Dom pomalowany! Po niewielkiej usterce agregatu która spowodowała tygodniową obsuwę, w sobotę się ubrałem i w łącznie cztery godziny obleciałem cały dom.
W końcu naprawili auto. Przez kilka dni musieliśmy pojeździć samochodem zastępczym, ale warsztat i tak uwinął się błyskawicznie. I już nie ma śladu wpadki Gosiowej.
Ruszył wynajem mieszkania. Pierwsze wynajmy przed-sezonowe, ale i wakacje wyglądają nieźle – lipiec chyba już cały i nawet na sierpień coś jest. Oby tak dalej.
Marysia z gilem. Nie jakimś strasznym, ale na tyle przeszkadzającym, że do przedszkola na razie nie chodzi. Zresztą przedszkole tak zdziesiątkowane ospą i innymi choróbskami, że nawet wycieczkę wilkanocną odwołali. Więc i my korzystamy z tego, żeby Marysię podkurować.
Planujemy też wyjazd wakacyjny do Włoch do wujka Tadzika. A pierwszym przygotowaniem zostało zakupienie nowego fotelika dla Marysi. Już takiego starszakowego, przypinanego normalnymi pasami. Mała zadowolona, my też – bo trafiła się okazja na dobry fotelik w dobrej cenie, a przy okazji szybki rodzinny wypad do Białegostoku.