Mamy ocieploną chałupę. W ostatniej chwili przedzimowej, bo od tego tygodnia już temperatury na minusie. A w domu ciepło! I już oficjalnie można powiedzieć, że zostało nam do zrobienia już “tylko” wykończenie. Z którym też staramy się nie spać jakoś długo, bo już zaakceptowaliśmy projekty łazienkowe. Teraz musimy tylko pracować i zarabiać, bo duży dom, dużo łazienek, dużo płytek, dużo pieniędzy…
Gosia parę razy odwiedzała Ełk badając się intensywnie. W ciągu miesiąca czeka nas bowiem pierwsza wizyta w Warszawie i pewnie niedługo potem (mamy nadzieję), kolejna próba.
Rodzice sobie fundują plastykę oczu, tata miał jakąś mała zmiana w kąciku – którą w zasadzie na miejscu wycięli laserem. Mama natomiast umówiła się na jakiś większy zabieg powiek.
Weekend urodzinowy, bez imprezy – tylko z obiadem z rodzinką. Dzieci chyba zdrowe, więc Miłosze mogli do nas wpaść. A na kolację urodzinową wrócił tata ze swoich żeglownych wojaży na których przebywał cały poprzedni tydzień.