Gorąca Hiszpania

Cały miesiąc bez dziennika. Ale, a to żona nie przypomni, a to by mnie nie zmusiła do pisania na wakacjach (chociaż pamiętam, że kiedyś w czasie wakacji pisałem…). Na szczęście mimo tego, że minął cały miesiąc, to nie działo się jakoś wiele.

24 października w niedzielę ochrzciliśmy Laurę, Gosia z Mateuszem zostali chrzestnymi. Potem obiad w burgerowni – ale bez burgerów.

Po powrocie z obiadu zaczęło się pakowanie na wakacje, bo już następnego dnia ruszaliśmy w pierwszą część podróży. Pierwszy etap, Borowa Góra i nocleg przed wtorkowym wylotem na wakacje.

A wakacje w Hiszpanii, jak to wakacje w Hiszpanii. Słoneczko, ciepełko, morze i brak komputera – no przyjemnie było. Gosia pewnie wstawi później jakieś zdjęcia.

Powrót niestety przywitał nas już mocno jesienną pogodą, trochę szoku temperaturowego zaznaliśmy, ale trzeba było się szybko przyzwyczajać, bo zaraz do pracy i do budowy.

Udało nam się chociaż pochwalić opalenizną Martynie i Karolowi, bo korzystając z niechorowania dzieci odwiedziliśmy ich w ostatnią sobotę, żeby sobie pogadać.