Kontrolujemy

Trochę podróży po lekarzach ostatnio było. W zeszły wtorek pojechaliśmy z Gosią i Marysią do Białegostoku do neurologa. Doktor stwierdziła, że w zasadzie wszystko jest ok ale dla pewności zarządziła EEG. Termin błyskawiczny, bo już w następny piątek byliśmy znowu w Białymstoku. Badanie dość ciekawe, bo Marysia miała podczas niego spać. I żeby się powiodło to już od piątej rano Gosia prowadzała ją na spacerki. Skutecznie zresztą, bo mała padła mimo czujników na głowie. Wyniki poznamy dopiero po rozmowie telefonicznej niestety.

Oprócz neurologa, Marysia zaliczyła też logopedę. I też w zasadzie ok, ale mała mówi trochę zbyt mało jak na swój wiek. Będzie trzeba ćwiczyć sylaby. Chociaż z tym mówieniem też mi się wydaje, że nie jest źle, bo chociaż większość słów to dalej jedna sylaba, to zaczęła je łączyć i mówić już dwa słowa.

W ostatni czwartek Gosia, Marysia i mama zapakowały się do samochodu i pojechały odwiedzić rodzinkę w Ostrowi. Babcia od kilku dni z powodów zdrowotnych trafiła do domu opieki i w tym samym czasie z Włoch na kolejną rocznicę święceń przyjechał wujek Tadzik. Babcia bardzo ucieszona Marysią, szczególnie że ta uruchomiła pełną moc swojej słodkości i się dała wozić, całować, przynosiła kwiatki. Pełen serwis.

Z cieplejszą pogodą zaczynamy też sezon wynajmowania. Niestety niezbyt dużo tych wynajmów (przynajmniej z tego co wiem), ale oprócz odrobinę cieknącej bidetki w toalecie, mieszkanie wypucowane na przyjęcie gości. Łącznie z uszczelkami w prysznicu – w końcu udało się umówić z facetami ze Szkła i to załatwić.

A weekendy oprócz standardowych czynności budowlanych dość imprezowo. W zeszłą sobotę imieniny (?) cioci i grill w Oraczach , a w tę niedzielę spotkanie na grilla z Martyną i Karolem w Ełku.