Po całych latach przerwy Olaf się wziął i zorganizował cotygodniową siatkówkę w Juchach. Ciężko się ruszać, ale bardzo przyjemnie się gra. I zawsze to coś innego do zrobienia oprócz siedzenia przy komputerze.
Niestety, mamy zatkany odwiert. Całkowicie i nieodwołanie, a próbowaliśmy z tatą już chyba wszystkiego, żeby próbować go przetkać. A przez to, że ich wiertacze się na firmę obrazili, to musieliśmy się z nimi kontaktować przez Gosię korzystającą z nazwiska panieńskiego. Jest szansa, że zrobią nam odwiert w ramach gwarancji, na co bardzo liczę. W innym przypadku dycha w plecy jak nic. Mimo zatkanego odwiertu odpaliliśmy pompę ciepła na własnoręcznie zrobionej części skrzynki elektrycznej. Wspomagani youtubem i filmikami elektryków nawet udało nam się nic nie spalić! I od razu się zrobiło cieplutko (chociaż na razie grzane czysto elektrycznie).
W ciągu ostatnich dwóch tygodni działo się niewiele oprócz tego. Zrobiłem przegląd zębów – dalej bezproblemowy, Karmel przegląd krwi – z jakimiś problemami do dalszej obserwacji. I cielak przytył do prawie 45 kilogramów… Marysia zaszczepiona na kolejne choróbska i nawet przeżyła nieźle okres poszczepienny. Sezon urodzinowo-imprezowy kontynuowany tym razem na niedzielnym kinder-party na drugich urodzinach Oskara u Martyny i Karola. I jak zawsze przyjemnie się wyrwać do przyjaciół, pogadać, napić się i odetchnąć trochę od pracy.