Znów z dwóch tygodni wpis, aczkolwiek teraz nie jestem pewien czemu w zeszłym nie napisałem, bo troszkę się działo.
Cały tydzień sami, rodzice się grzali na wczasach, a my niestety mokliśmy w deszczu. Jeden plus słabszej pogody jest taki, że budowlańcy, żeby się schować przed deszcze to przyjechali do nas ocieplać dom. No i poszło im sprawnie, tak że już tylko pół basenu jest zajęte przez styropian i kolejny etap budowy zrobiony. Musieliśmy tylko na gwałt szukać parapetów zewnętrznych, ale też się udało.
W sobotę wybraliśmy się na pierwsze wesele we trójkę, Marcin z Natalią brali ślub cywilny. Całkiem przyjemnie, zjeść, pogadać. Gosia mogła trochę od Marysi odpocząć, bo sobie z nią pochodziłem na jeziorem i też bardzo przyjemnie.

Natomiast w tym tygodniu skupienie na małej. We wtorek wyszły górne jedynki, więc Marysia może się pochwalić już czterema zębami. A w środę Gosia zawiozła ją na szczepienie na menigokoki i niestety kolejne dwa dni walka z gorączką. Na szczęście przeszło, gorzej, że wszyscy w domu trochę przeziębieni.
