Okiennie

W zeszły wtorek dość niespodziewanie i bez zapowiedzi przyjechali monterzy z oknami. Dwa dni i okna zamontowane. I do tej pory nikt z firmy się nie odezwał, że należałoby zapłacić za montać :D

A oprócz tego budowlanie, chłopaki od taty w tym tygodniu porobili dwa dni i powiesili na basenie pod dache rurę od rekuperatora. A my w weekend przygotowujemy wszelkie instalacje na podłodze – może niedługo udałoby się zacząć wyrównywać i kłaść styropian?

W środę mocno wyjazdowo. Gosia z Marysią i mamą wybrały się do Ostrowi na spotkanie z wujkiem Tadzikiem i dogadanie ostatecznego terminu chrztu. A tata zrobił wyjazd pracowy do Suwałk z którego wróćił mocno późno, bo jak się okazało, nalał do diesla benzyny… i stracił tylko sporo czasu i kasy, żeby go wyczyścić. Na szczęście znalazł jakiegoś Szewczyka w Suwałkach który mu pomógł, bo tak to chyba trzebaby było po niego jechać.

W majówkę ja przepracowałem normalnie, bo żadnych planów nie zrobiliśmy. Z gości to tylko Miłosze przyjechali do nas w niedzielę – i pochwalili się, że ich starania się zakończyły sukcesem i sprawią Leonowi rodzeństwo.

Dopiero kilka dni temu Marysia zaczęła przekręcać się z brzucha na plecy. Trochę w tyle jest od sąsiadki, ale dalej chyba w normie, więc nie martwimy się. Coraż bliżej do samodzielnego przemieszczania się.

A w weekend trochę relaksu, wczoraj wybraliśmy się na krótkie ognisko do Kuby nad jezioro, a dzisiaj pierwsze w życiu kinderparty z okazji czwartych urodzin Róży.