Trochę wolnego od Londyńskiej roboty, a ze względu na gości trochę też delikatniej w robocie budowlanej – żeby ich nie wystraszyć od kolejnych przyjazdów. Bo gości świątecznych mamy – w końcu po prawie dwóch latach? Czy mogę ponad roku? Zjawili się u nas Przemki. I to z Filipem, bo skoro już nie z Magdą to nie ma wymówki, że zostaje z nią. Ale się nie dopytywaliśmy co się stało i czy ma nową, tylko przeczucie, że ma bo zbyt dużo czasu spędzał w komórce ;)

Oprócz tego święta minęły spokojnie, trochę tylko cichego czasu między Gosią i Olą – pożarły się jak zwykłe z tydzień temu bodajże o głupoty i chociaż Gosia z moją pomocą pisała jakieś wiadomości – to na razie chyba Ola dalej obrażona… eh te dramaty.
W zeszły poniedziałek też wziąłem wolny – tym razem wizyta u dermatologa w Białymstoku. I chyba nareszcie przepisane leki działają, bo Marysi skóra już po dwóch dniach wygląda znacznie lepiej. Wyszło jednak atopowe zapalenie skóry, które może nam długo sprawiać kłopoty… ale będziemy walczyli. Jeszcze jakby był facet… ale jest babka, więc skórę musi mieć ładną ;)
A okien nie ma XD