Tak jak pisałem poprzednio, w poniedziałek rano wziąłem samochód do warsztatu i w końcu jeździmy na zimowych oponach. Od razu lepiej i pewniej się siedzi za kierownicą, jednak automat nie taki zły. A przy okazji Gosia sobie poodpoczywała w domu, bo nie za bardzo miała jak dojechać.
Karmela dalej kurujemy z infekcji bakteryjnej. Wizyta w poniedziałek i w piątek zakończyła się na kolejnym przedłużaniu antybiotyku. Teraz tydzień przerwy i obserwacja. Jak się poprawi to super, jak nie to będziemy myśleli nad operacyjnym usunięciem zmiany w której zbiera się ropa… Dalej też grzecznie z psem ćwiczymy, chociaż przez mroźną zimę wtorkowe zajęcia przełożone na czwartek. Udaje się wszystko na szczęście, pies dość grzeczny i całkiem miło się pracuje z kupą futra.
Mama od poniedziałku wróciła do szkoły na swoje ostatnie pół roku pracy przed emeryturą. Trzymamy kciuki, żeby nikomu się nie zachciało zmian w wiekach emerytalnych – ale PiS, żeby utrzymać elektorat jej chyba tego nie zrobi.
Coraz więcej osób dowiaduje się o ciąży. W zeszłą niedzielę Pani Ela, w czwartek z okazji dnia babci Gosia powiedziała swojej. Mojej jeszcze w trakcie składania życzeń telefonicznych nie mówiliśmy, poczekamy aż ciąża będzie trochę pewniejsza i bezpieczniejsza.
Na budowie znów się dzieje, po krótkiej przerwie mrozowej – chłopaki wrócili w pełnym składzie, kończyć więźbę. No i wygląda to już naprawdę dobrze! Jest tylko kilka pytań i problemów do rozwiązania, na jutro jesteśmy umówieni z kierownikiem budowy, żeby sobie porozmawiać i uzgodnić szczegóły.
Wczoraj rodzice z Elą zrobili sobie wypad do Giżycka. Tata do jakiegoś klienta, a mama z Elą ubrane jak nastolatki poszły oglądać bojery na jeziorze. Przemarzły tam i obie uznały, że stare i głupie ;). Na szczęście pośmiać wieczorem się można było przy rozgrzewających drinkach i cieplutkich pączkach. Takie odmarzanie to sama przyjemność.
Chcemy dość szybko pójść z budową domu – wszystko od fundamentów do dachu zrobione przez Darka (jeśli będzie miał czas). Niestety, z takim tempem budowy nie wyrobimy się z kasą – już czasami zaczyna jej brakować – więc uznaliśmy, że jedynym wyjściem jest kredyt hipoteczny. Byłem w jednym z banków we wtorek, ale żeby znaleźć jakąś dobrą ofertę i jeszcze wybrać bank to jest ogromny nakład czasu. Dlatego umówiłem się z doradcą finansowym, mamy nadzieję, że taka opcja pozwoli nam dostać taki kredyt jakiego potrzebujemy i może nawet na lepszy warunkach niż samodzielne układanie się z bankami. Zobaczymy i oby niedługo.