Krew potwierdza! Sprawiliśmy sobie z Gosią wcześniejszy prezent na święta. Nie mamy pojęcia jak liczyć w którym tygodniu ciąży jesteśmy, dowiemy się i potwierdzimy stuprocentowo na wizycie w klinice w pierwszym tygodniu nowego roku. Powolutku się cieszymy, ale chyba dalej do nas nie dochodzi. Pewnie dojdzie za jakiś czas, jak brzuch Gosi się będzie robił coraz większy. Zaczynami mówić znajomym i rodzinie, ale na razie trzymamy to w kręgu tych którzy wiedzieli o naszych staraniach. Pozostali dowiedzą się trochę później.
Niestety, mimo swojego dość ostrożnego stanu Połowianiuk nie chciał przedłużyć Gosi zwolnienia aż do świąt, więc 3 dni musiała pochodzić. Rozbestwił się nad doktor na swoje ostatnie dni – bo podobno odchodzi na emeryturę od nowego roku. Ciekawe, czy znajdą nowego lekarza, czy cała gmina będzie musiała jeździć do Wydmin, albo Ełku do najbliższego lekarza rodzinnego…
Przedświąteczne porządki i gotowania zakończyły się dość wczesną Wigilijną porą ze względu na konieczność wizyty Miłoszów na SORZE z powodu utrzymującej się od kilku dni wysokiej temperatury u Młodego.
Zasiedliśmy nad standardowym zestawem dań (wliczając w to 148 pierogów), wręczyliśmy prezenty (najwięcej oczywiście otrzymał Leon) i zaczęliśmy lenienie się. Święta spędzone przed serialem For all Mankind, drinkami, kartowymi Escape Roomami i spacerami z psami. Dzisiaj jeszcze tylko dodatkowo odwiedziliśmy Martynę z Karolem.
