Smutno się tydzień zakończył – wczoraj rano dowiedzieliśmy się, że zmarł dziadek Zbyszek. W zasadzie nie wiadomo z jakiego powodu. Ot poszedł do szpitala z niewielkimi problemami z oddychaniem które zdarzały się już wcześnie – i koniec. Eh… Czekamy tylko na ustalenie terminu pogrzebu…
A sama wiadomość zaskoczyła nas zresztą w Warszawie – bo od środy wieczorem właśnie tu siedzimy. Cały tydzień na kłuciu Gosi (stymulacji hormonalnej), żeby spróbować ponownie podejść do nowego ICSI i transferu. Trzymamy kciuki
Mieszkamy znowu u wujków, pierwsze kilka dni od środy sami, a wczoraj koło północy z wakacji we Włoszech wrócili Filip z Magdą, z którymi to na walentynkach na sushi umówiliśmy się na zrobienie takiego jedzonka samodzielnie. I dzisiaj duża część dnia na planszówkach i przyrządzaniu wspólnej kolacji :).
