It’s alive!

Złota Brama powstała. Ponownie. Ale tym razem już oficjalnie jako działalność. I tym sposobem też Gosia została Panią przedsiębiorcą. Teraz dążymy tylko do jak najszybszego rozpoczęcia wynajmu.

W piątek pojechaliśmy na ognisko do Kuby. Mimo sezonu deszczowo-burzowego udało nam się posiedzieć przy ognisko do północy, zjeść kiełbaskę, napić się i pogadać. I może uda się spotkać kolejny raz już w mieszkaniu.

W sobotę po śniadaniu zapakowaliśmy się wszyscy i wybraliśmy się na przejażdżkę do Warszawy, a tam planowana mała celebracją urodzin Leona. Miała być większą i w Liskach, ale niestety Forest się warszawiakom mocno pochorował i po dwóch operacjach niezalecana była dłuższa podróż. A dzisiaj już tylko obiad w Borowej, odwiedziny na cmentarzu w Ostrowi i szybki ogląd naszego malego Goldena. Słodkie są.