No niestety, wygląda na to, że się nam nie udało. Potwierdzimy jeszcze w poniedziałek, ale zwykły test nic nie wykazał. I teraz będziemy musieli zacząć od początku, zastrzyki badania i tak dalej. Będziemy próbowali.
W środę były imieniny Gosi. Dostała ode mnie kwiatki, po czym narobiła mi wyrzutów i chyba więcej kwiatków nie dostanie. Powoli się kończą prezenty które mogę jej kupować. Wieczorem wpadli tylko rodzice Gosi i posiedzieliśmy przy jedzeniu i drinkach.
W czwartek Boże Ciało. Mieliśmy mieć grilla u Mateusza razem z Miloszem, Olą Emilą i w ogóle starą paczką. Ale się okazało, że Forest się mocno rozchorował, na tyle, że musiał mieć jakąś operację i opiekę. A skoro tamci nie przyjechali, to jakoś i grill się rozjechał.
Apetyt na grillowane mięsko jednak pozostał, więc na sobotę zaprosiliśmy Martynę i Karola z Różą. I fajnie było.