Kolejna niepamiętna impreza u Czaplickich

Ja nie wiem co to się dzieje, ale już kolejny raz jak na imprezę udajemy się do Martyny i Karola to się ululamy tak, że następny dzień zdychamy… A do tego z jakiegoś powodu zawsze kończymy imprezę w zamienionych parach – Gosia z Karolem debatują, a ja z Martyną. Impreza to może za dużo powiedziane, bo od początku do końca siedzieliśmy we czwórkę, ale okazja poważna – Karol kończył 30 lat. Poważny wiek, wiem co mówię.

Mimo samopoczucia niedzielnego, jakoś udało nam się odzyskać siły na tyle, żeby wsiąść w samochód i dojechać do Warszawy, jutro konieczne badania i dowiemy się kiedy możemy spróbować kolejnego transferu. A dzisiaj spotkalismy wujków w Borowej i Filipa z Magdą.

Powolutku podążamy też ścieżką inwestorów – pierwsze kontakty nawiązane z cieślami i dekarzami. Wyceny straszne, trzeba pracować i zarabiać…