Dłuższy weekend dla wszystkich. Ja sobie wziąłem piątek wolny, a Gosia to nawet czwartek. Odpocząć niestety jednak nie odpoczęliśmy zbytnio, bo dwa dni spędziliśmy w mieszkaniu ełckim. Najpierw sobotę z tatą wiercąc i kując karnisze i światła, a później już sami dzisiaj klejąc tapetę w sypialni. Ale już coraz bliżej jesteśmy, chyba mogę nawet wymienić na palcach jednej ręki co zostało do zrobienia: zmontować łóżko, kupić materac, kupić i zamontować pozostałe światła, zamontować 2 półki, zamontować uchwyt na TV, kupić ze 2 szafki i kupić sprzęty kuchenne. No taka ręka z większą ilością palców trochę.
Wczoraj odezwał się architekt i przywiózł nam gotowy projekt na pozwolenie na budowę. Teraz już tylko zapłacić 14 złotych i wysłać paczkę do Starostwa. Miejmy nadzieję, że miesiąc wystarczy urzędnikom, żeby go zatwierdzić…
Kociłapka się unowocześniła, zdobyła nowe radio (z okazji polskiej toplisty Trójkowej) i nowe fotele ufundowane przez Miłosza i Olę w ramach dokładania się do rachunków. Boisko zyskało kolejną warstwę żwirową, wygląda na to, że jest szansa, że jeszcze w tym roku na nim pogramy.
Ze względów higienicznych imprez majówkowych w zasadzie nie było. Ot ognisko piątkowe w gronie normalny (plus pani Ela), a w sobotę wieczorem imieniny u rodziny Gosi, ale też w bardzo ograniczonej liczbie.