uważam za rozpoczęty. Dzisiaj na obiad kiełbacha i kaszanka z ogniska. Dobrze tak robić żeby przyjemne łącząc z pożytecznym, a pożytecznym jest palenie tego całego drewna, które nam zostało z sobotniej rozbiórki starego składziku drewna. Część poszła do nowego składziku, część zasili przez jakiś czas kocioł w warsztacie.
A składzik musiał zostać przeniesiony, bo coraz bardziej wyrównujemy teren pod dom. Coraz więcej płotu rozebrane, góry kamieni nie ma. A już w tym tygodniu mamy plany by przyczynić się do złożenia papierów na pozwolenie o budowę.
Powoli się łamiemy pod względem obostrzeń, wirus spowszedniał i żeby nie zwariować planujemy wybrać się do Martyny i Karola. Ciężko tak bez przyjaciół. Prawie byśmy pojechali do nich dzisiaj wieczorem, ale plany im się zmieniły.
W zeszłym tygodniu znowu przyjechali do nas chłopaki od robienia ubiegłorocznego płotu. Dokończyli płot,który wtedy na naszą wyraźną prośbę dokończony nie został- ale tym razem byli bardziej chłopakami od obrzeży. Boisko nam się robi porządne.