Wycinamy i meblujemy

Koronne wieści nadal dominują we wszystkich dziennikach i wiadomościach. Żeby tak tylko walczyli z wirusem jak ze straszną opozycją. Na razie wprowadzili zakaz przemieszczania się oprócz czynności niezbędnych – typu praca, czy zakupy.

Okazało się też, że niezbędnym był przyjazd Miłosza z Olą i młodym. Zostaną u nas pewnie aż do uspokojenia się sytuacji – więc strzelam, że do Wielkanocy na spokojnie. Ale postawiliśmy się i powiedzieliśmy, że w takiej sytuacji wyprowadzamy ich do Zaścianka i tak właśnie się wczoraj stało.

Wczoraj również mieliśmy pierwszy posmak lata, temperatura nam skoczyła do piętnastu stopni więc korzystając z okazji rzuciliśmy się do pracy. Piłowanie, palenie układanie i powoli robi nam się miejsce pod dom. Ciekawe tylko, czy uda się coś jeszcze w tym roku pociągnąć do przodu.

Przymierzyliśmy się też do fotowoltaiki, zeby ocenić co sie jeszcze do kupienia i zrobienia i pewnie na wiosnę/lato zacznie nam produkcje energii.

A dzisiaj wybraliśmy się do mieszkania pociągnąć trochę prac. Dołączyli do nas tata z Miłoszem i sporo zrobiliśmy. Sofy, łóżka, głowice, rurki, elektryka. I postanowienie, żeby znaleźć i kupić wszystkie pozostałe rzeczy jak najszybciej. Trzeba skończyć to nareszcie.