Ukiszeni

Dzisiaj krótko, bo niewiele do powiedzenia.

W ciągu tygodnia? Nic na tyle ważnego, żeby zapamiętać. Więc nie pamiętamy.

W weekend spadł nam pierwszy śnieg. A w zasadzie nie nam a Kubie, ale że akurat się wybraliśmy pocelebrować nasze starzenie się wylegując się w saunie i grając w planszówki – to też nam. Niestety za mało, żeby się potarzać w śniegu po saunie…

A tak to w weekend też robota. Osadziliśmy pierwsze słupki pod fotowoltaikę przy boisku. Dzisiaj zakisiliśmy też kapustę (we czwórkę, rekordowo zajęło nam to godzinkę) i zacząłem kłaść dodatkowy kabelek wzdłuż agrobory do celów bramofonowych (dalej się z tym bawię…) no i dalej ciągnę dodatkowe godziny projektu Waszyngtonowego.