Dzień babci

Gosia się wypięła na dziennik i każe mi samemu myśleć co się działo. Z mojej pamięci nie działo się nic od poniedziałku do piątki oprócz standardowej pracy.

W sobotę pojechaliśmy szukać stolika do biura, dorabiać klucze i zakupy. Zeszło nam cały dzień jak zwykle, ale wieczorem znalazłem chwilę czasu i w końcu rozebrałem stół bilardowy. Sukno zdarte, poziom zniszczeń oceniony. Teraz tylko kupić nowe i jakoś je obić.

Jako, że w jutro Dzień Babci to dzisiaj wybraliśmy się do Ostrowi. My z jednej strony, a Miłosz z Olą z drugiej – i spotkaliśmy się na środku. Posiedzieliśmy trochę, zjedliśmy obiad i udało nam się spotkać z Grzesiem, pogadaliśmy chwilę o tym jak popchnąć budowę domu. Wieczorem natomiast spotkaliśmy się z Pawłem Łoniewskim, prawdopodobnym wykończeniowcem naszego mieszkania. Umówiliśmy się na rezerwację terminu, a szczegóły będziemy dogadywać później.