3…

Zaczynamy ostatnie odliczanie, zostaly 3 tygodnie do wyprowadzki i wszystko powolutku sie wokolo tego kreci. W poniedzialek wzialem urodzinowe wolne ktore spedzilismy na ostatnich odwiedzinach centrum i zjedzeniu czegos na Borough Market. Po powrocie okazalo sie, ze tego wolnego tak naprawde nie mialem, wiec musialem odrobic caly dzien po godzinach w ciagu reszty tygodnia. Przynajmniej mam jeszcze jeden dzien wolnego do wykorzystania…
W srode dostalismy zaproszenie na przyszlosciowa kolacje od Marka i Karoliny,  a takze wyszedl na jaw kolejny przeciek dachu (byla kolejna wizyta wlasciciela, zeby zatkac), a takze zamienilismy nasza zwykla koldre na zimowa- temperatury sie tego domagaly.
W sam piatek, plany byly na wizyte w Wonderlandzie z Katie, Mattem, Vicki i Richem, ale odwolali. Z tego powodu moglem uczestniczyc w spotkaniu administratow ligi londynskiej. Co ciekawe, dalej zostane jednym z adminow, ale wylacznie na odleglosc. Jak widac wszystko da sie teraz zrobic przez internet.
W weekend dalsze zalatwianie sprawunkow przedwyjazdowych. Bardzo nieskuteczne zreszta. W sobote w banku w Richmond okazalo sie, ze musimy to zrobic na sam koniec pobytu, bo nie da sie zamknac z wyprzedzeniem. Umowilismy sie na sobote przed wyjazdem. A pozniej wrocilismy spacerem nad rzeka do domu. Dzisiaj wybralismy sie do Kingston zamienic nasze abonamenty na doladowania. Na miejscu okazalo, ze w sklepie tego nie robia… musimy dzwonic. W zamian wrocilismy z torba zakupow do Polski – ale autobusem tym razem.