Wielki skurwysyn 🕷

To chyba oficjalna klasyfikacja pajaka ktorego Gosia napotkala w czwartkowe przedpoludnie. Powrzeszczala, zrobila zdjecie, poplakala sie, ale zabila. Rozbryzgala go na cale drzwi. Nie wiem tylko, czy mi nie zejdzie na zawal jak jeszcze kilka takich zobaczy. Zejdzie :(  zdjecia nie wstawie, dla dobra ludzkosci… brrr 
Lato sie nam chyba oficjalnie skonczylo i pogoda zrobila sie typowo Londynska. Ot codziennie cos popada, troche sloneczka i chlodniej. Calkiem przyjemnie jest jednak po tej fali upalow, ktorych nawet najstarsi Brytyjczycy nie pamietaja.
Gosia od piatku kolejne wakacje, bo szefy sobie gdzies pojechali. Na szczescie przez 4 dni zdazyla napracowac ponad trzydziesci godzin, wiec sierpien moze nie byc tak zly jak sie obawialismy.
Po ubieglym glosnym weekendzie ten spedzlismy po cichu – przed tv, komputerami, z niezdrowym jedzeniem (m.in.: domowym puszystym cheescakem)i alkoholem. Staczamy sie jednym slowem.