Tym razem z biszkoptowym ciastem z truskawkami. Nie wiem czyja to zasluga, ale biszkopt mi wyszedl taki jak nigdy. Tylko kurde bebech rosnie, bo znowu przy tv, z alkoholem i niezdrowym zarciem weekend zostal spedzony.
W sobote troszke popracowalem, zamontowalem w Gosi rowerze blotniki, umylem i naoliwilem na czas jesienny. Teraz tylko zazdroszcze, bo taki blyszczacy stoi.
Gosia w ciagu tygodnia sie cieszyla “odpoczynkiem” gotujac sprzatajac i dbajac o dom. A ja praca, praca. Troche luzniej i ciszej jak bez szefow.
W czwartek jak z bicza trzasl minelo nam 4 latka po slubie. Wszystkie 4 spedzone na obczyznie, ale juz niedlugo i to sie zmieni. W ramach oszczednosci kolacje zjedlismy w domu, Gosia serwowala figi z serem kozim i lososia z malinami. Polaczenia niespotykane czesto, ale bardzo smaczne.