Mieszkanie jest juz nasze w 90%. Zostala ostatnia rata. Jeszcze jakos chyba do nas to nie dotarlo, ale koniecznie musimy zaczac szukac jakichs inspiracji jesli chodzi o wykonczenie…
W srode zgodnie z planem zjawil sie wlasciciel oceniac wszystkie przecieki. Na dach i okna ponaklejal jakies tasmy, a przeciek okololazienkowy zgodnie z przewidywaniami okazal sie byc spowodowany nie deszczem a uszczelka. Dobrze, ze mamy druga lazienke, bo naprawa do czasu otrzymania odpowiedniej czesci zostala przeprowadzona bardzo prowizorycznie z zaleceniem ograniczenia wykorzystania.
Szefowie sie wakacjowali caly tydzien – dla mnie (i calego biura) oznaczalo to troche wiecej luzu, ale niestety Gosia bez pracy i zarobku. I dalsza czesc sierpnia ze slabymi perspektywami, bo idzie na trzy dni do pracy a pozniej kolejne dziesiec bez. Jakos to bedzie :) A ja przynajmniej gotowac nie bede musial.
W sobote w ciagu dnia wybralismy do Richmond nad rzeke na Riverside Festival i posiedzielismy na wyschnietej trawce sluchajac fajnego bluesa i popijajac drinki. Bardzo przyjemnie.
Wieczorem zjawili sie goscie, Robert z Paulina. Duzo picia, pozniej gry w eksplodujace kotki – niestety na tyle glosnej, ze sie sasiedzi poskarzyli. Bywa.
Dzisiaj troche zdychalismy, wiec dzien spedzilismy na sofach przed tv. Nie zebysmy jakos bardzo narzekali na taka forme spedzania czasu.