Temperatury troche spadly, juz nie 30, a 25 stopni. Za malo to dla nas, dlatego w sobote wsiedlismy do Merca i pojechalismy nad morze. Caly dzien opalania i okazjonalnego moczenia sie morzu na jednej z najladniejszych piaskowych plaz w UK – Bournemouth. I po co? Zeby teraz cierpiec, bo skora czerwona i wymagajaca balsamowania cala niedziele. Ale moze sie to zmieni w opalenizne. No i przy okazji przetestowalismy cala idee jednodniowego wyjazdu, ktora okazala sie byc calkiem przyjemna.
Dzisiaj oprocz smarowania sie, pogadalismy tez z rodzicami i sie okazuje, ze jeszcze dziadkami nie zostana. Brat i bratowa staraja sie o wiele zbyt mocno – czego chyba nikt w zasadzie nie rozumie. Skad ten pospiech?
A sroda? Fast & furious! GoKarty firmowe okazaly sie wielkim sukcesem, podobaly sie chyba wszystkim, i dziewczynom i tym nie lubiacym za bardzo aktywnosci fizycznej. Poszlo mi srednio, uplasowalem sie w polowie stawki, kamera byla skierowana zbyt nisko wiec z filmu nici (chociaz tyle, ze Michael ma swietne ujecia), ale bawilem sie ogromnie. Jednak sciganie sie ma w sobie cos mocno pociagajacego.
