Spokojnie i pracowo

Wlasnie tak Gosia okreslila nasz poprzedni tydzien. Bo i nic wartego wspomnienia w zasadzie sie nie wydarzylo.
Ot wczoraj z racji braku siatkowki (smuteczek) zabralem Gosie z jej telefonem na wymiane baterii. Sie okazuje, ze lenistwo czasami poplaca, bo jakbysmy sie jednak wybrali w zeszla sobote to zaplacilibysmy 2 razy wiecej. Czy wymiana cos dala tylko czas pokaze.
Z drugiej strony lenistwo (albo alkohol) nas dopadl wieczorem i nic z kolejnego wyjscia do klubu nie wyszlo… A szkoda, bo Gosia w zlotej sukience wygladala genialnie.
A dzisiaj wieczorem z bratem swoim i bratowa pogadalismy. I sie moze okazac, ze swieta Wielkanocne rodzinne beda, bo wszyscy zainteresowani bardzo przylotem do nas. Zobaczymy tylko kiedy bilety kupia.