Planszowkujemy ponownie

Z racji zblizajacego sie terminu oplacenia kolejnej raty mieszkania jakos czesciej gadalismy z rodzicami. No i kupilismy im bilety do nas na Swieta Wielkanocne. Symbolika normalnie, pierwsze Swieta i ostatnie w Londynie z rodzinka.
W czwartek szefuncio zoperowal sobie kregoslup i niestety na tydzien zostaje w domu. Czyli Gosia ma przymusowy tydzien wolnego. Przynajmniej obiadki bede mial pyszne.
W weekend zorganizowalismy kolejny wieczor planszowkowy z Ellen, Michaelem i Jasonem. Bardzo przyjemne rundki w Carcassonne i Cyklady. Mam nadzieje ze znowu powtorzymy, a Gosia ma nadzieje ze nie u nas tym razem ;)