10 lat

Zanim przejdziemy do Swiat, zacznijmy od tygodnia.
We wtorek po tygodniu podrozy (zgodnie z planem) przyszla paczka swiateczna z Polski. Tym razem bez strat. W srode odwiedzil nas Tom na kolacje zaserwowana na raclette (chyba). Taki kamien z podgrzewaczami, gdzie kazdy robi jedzenie sobie sam przy stole. I teraz Gosia chce taki sam…
W piatek wzialem wolne i zaczelismy przygotowania. 103 pierogi i zupa grzybowa. Wyszly wspaniale, szczegolnie zupa. Wieczorem zjawily sie tez Jackie z Hanna. I zaraz nastepnego dnia zaczelismy obchody Swiat. Najpierw uroczysty obiad mieszany polsko-angielski, na starter zupa grzybowa, na pierwsze pierogi a na drugie pieczen z indyka ze wszystkimi przystawkami. Pozniej prezenty. Troche glupio sie czulismy, kiedy my bardzo skromnie wreczylismy jakies slodycze, a dostalismy butelke ginu od Matta i Katie i wielki kosz prezentowy od Jackie…
Wigilia to juz tylko resztki przygotowan. Salatka warzywna, sledzie na dwa sposoby i pieczenie mies i chleba. No i sprzatanko. Kolacja tylko we dwoje, symbolicznie. Pierwsze Swieta w Londynie tylko we dwoje i ostatnie tez. Z racji lenistwa wpis przesunalem dopiero na pierwszy dzein swiat. Az glupio… Caly spedzony przed telewizorem, jedzac i spiac…
I jeszcze z rzeczy wartych wspomnienia, kupilismy bilety do Polski na czerwiec. Bedziemy sie starali ogarniac jakies pierwsze decyzje w sprawie domu…