Luksusowo

Bo tak wlasnie zyjemy wedlug co niektorych znajomych. No i przez to staramy sie do oczekiwan dostosowac.
Zaczelismy tydzien od urodzinwej kolacji Katie – sushi ile wlezie. Bardzo dobre i nawet Gosia cos w siebie wcisnela.
We wtorek wyjscie na kolacje (okazalo sie, ze z okazji moich imienin) na steki. Niedaleko nas, kolejna bardzo przyjemna kolacja.
Dalsza czesc tygodnia minela juz spokojniej i bez luksusow z widokami na tydzien “odpoczynku”. W sobote jeszcze w nocy trzeba bylo wstac na samolot, lot i cala reszta podrozy bez zaklocen i opoznien. I praktycznie z biegu na slub i wesele Oli Korzeb. Panna mloda bardzo ladna, wesele w ogromnym hotelu, ale troche za bardzo ekskluzywne i troszke dretwe. Moze to wrazenie to rowniez i przez zmeczenie, jednak caly dzien podrozy sprawil ze dosc szybko zmylismy sie do pokojow spac.
A dzisiaj znowu podroz – powrot do domu, przespanie sie, przywitanie z tesciami i plany na nastepne dni. Odpoczynku to pewnie nie zaznamy…