To co robimy?

No po pierwsze to chyba roztapiamy sie. To z powodu niesamowitych temperatur panujacych w Londynie. Od paru dni oscyluja w okolicach 30 stopni, a weekend nawet powyzej trzydziestu. Radzimy sobie dzieki wentylatorowi i lodom. Ale jest ciezko

Po drugie to sie czerwienimy. Bo w sobote namowilem Gosie na pojechanie ze mna na siatke. Znaczy ja na siatke, a Gosia na opalanie. Spedzilismy tam 3 godziny po ktorych Gosia wrocila spieczona jak raczek. I ma nadzieje, ze jednak zbrazowieje, a nie zrzuci te skore ;)

I troche sie tez wkurzamy. Ja chyba najbardziej na pieprzonego Ryanaira. Cholernicy zmienili algorytmy i rozsadzaja bilety kupione w jednej rezerwacji, zeby trzeba bylo placic za siedzienie obok siebie. Oczywiscie nie zaplacilismy i jakos nam udalo sie przesiasc, ale wkurzenie jest niesamowite…

Przeprowadzamy sie tez, bo nasza oferta wynajmu zostala zaakceptowana. Na poczatku sierpnia zamieszkamy na 9 pietrze apartamentowca. Wielkie mieszkanie, bardzo ladnie wygladajace. Mamy tylko nadzieje, ze mieszkanie z Matem i Katie sie nam nie odbije…

Psujemy sie… bo wlasnie przed chwila wyglada na to, ze padla mi komorka. W miedzyczasie pisania probuje ja naprawiac, ale nie wiem, czy bedzie jakis skutek…