Smutek

Dziadek Franek zmarl w poniedzialek… Nie odzyskal juz przytomnosci po wylewie sprzed kilku tygodni wczesniej. W piatek odbyl sie pogrzeb, na szybko kupowane bilety i pozegnalismy Go razem z cala rodzina.

W zwiazku z tym weekend dosc na szybko przezyty, w piatek z samego rana na samolot, pozniej blyskawicznie prosto na pogrzeb z Miloszem i Ola. Tego samego dnia do Warszawy i nastepnego w poludnie na samolot powrotny.

Wracajac Gosia przekonala sie jaki swiat jest maly. Siedzielismy w ostatnim rzedzie. Trzeci fotel zajela jej kolezanka z podstawowki. Przegadaly cala trase…

Pracowo dosc niespokojnie w nawiazaniu do nowego mieszkania. W czwartek Karolina oznajmila, ze mysla o zwolnieniu Matta. Co sprawia, ze nie wiadomo za bardzo co bedzie sie dzialo z mieszkaniem z nim. Na razie nic nie przesadzone, ale dodaje to odrobine stresu do calej reszty.

A propos mieszkania, wszystko juz jest oplacone (w wiekszosci niestety przez nas). Umowa podpisana i postanowione, ze 2-3 sierpnia przeprowadzka.

Zalatwilismy sobie tez “diete”. W zasadzie wskazowki zywieniowe i treningowe ktore powinny nam ulatwic uzyskanie wymarzonych figur. Na razie ciezko, bo jakos strasznie duzo w ciagu dnia trzeba jesc no i wskazowki nie sa bardzo urozmaicone. Ale z drugiej strony to teoretycznie powinny wystarczyc 3 miesiace – wiec jakos wytrzymamy. Zdjecia porobione, postep bedzie mierzony.