Rośniemy

Chyba wrócimy z Polski parę kilogramów ciężsi… W sobotę fastfoody z powodu podróży, w niedzielę obiad komunijny taki że ciężko się było ruszyć, a nawet dzisiaj jakoś tak dużo wszystkiego. I jeszcze nie koniec, bo wieczorem do teściów na schabowe i bimber… Za to po powrocie chyba dieta, bo według Gosi sześciopaka bez diety się nie zrobi. No to się będziemy razem męczyć…

 

Poszukiwania mieszkań z pewnymi sukcesami, oglądaliśmy bardzo duże mieszkanie w wieżowcu zaraz obok nas. Wychodzi że w budżecie, powierzchniowo fajne, tylko obecni lokatorzy sprawiają problemy. Ale mamy nadzieję.

Z poszukiwań miejsca do życia rozpoczęliśmy również​ oglądania działek w Polsce. W niedzielę wieczorem pojeździliśmy, dzisiaj też. Trochę opcji odrzuconych, trochę znalezionych, no i oczywiście dalej zostaje możliwość wybudowania się w Liskach. Co ma chyba nawet więcej plusów niż minusów. Nie możemy się tylko zdecydować czy te plusy to bardziej dodatnie od tych minusów.

Pisanina z komórki niewygodna więc na tym zakończę i może coś więcej w niedzielę za tydzien.