Odzyskiwanie zaufania…

Wolniutko i na razie pewnie nie tyle zaufania co bardziej ogolnej akceptacji. Mam nadzieje, ze jakos to odbuduje z czasem.

A tymczasem od srody zaczelismy w koncu rozmawiac i normalniej zyc. Gosia wieczorem sie podpila winem podczas skypowania z Martyna, co moze przyczynilo sie do jej otwartosci na rozmowe ze mna i danie kolejnej szansy ale oprocz tego to nie dzialo sie chyba nic wartego wspomnienia. Ot normalne dni i normalny weekend.

Ewentualnie o tym “normalnym” weekendzie w ktory sie moj chorobzdziel znowu rozlozyl majac na widoku pare dni wolnego. Zobaczymy jak sie bedzie czula jutro, plany sa ambitne na wyjscie kinowe.