Gosia wymyslila tytul, chociaz kusilo mnie, zeby zmienic na Powlosie ;)
Z wczasow wrocilismy we wtorek, w srode z samego rana odprawilismy Czaplickich do samolotu a sami do pracy. I tak nam minal nieszczegolnie jakos tydzien i weekend. Weekend, bo wpis znowu poniedzialkowy. W niedziele bowiem straszna mnie niemoc zlapala. Po powrocie z siatkowi i zjedzeniu obiadu caly wieczor przelezalem z bolem glowy, a na koniec wymiotowalem. Ale mi przeszlo i juz dzisiaj znowu na basen.
Ogolnie sam weekend nam minal bardzo leniwie, szczegolnie ze bez sprzatania. Przychodzi do nas co tydzien dziewczyna robic porzadki. Kasy troche wydamy, ale lenistwa zgromadzimy. I ja przestane narzekac, ze w tym domu tylko ja sprzatam i moze zaprzestane torturowac werbalnie domownikow… no bo ile mozna prosic, sugerowac, gadac i narzekac?
W niedziele przed siatka zrobilismy sobie tylko blyskawiczna przejazdzke do Victorii, zeby Gosia wiedziala jak ma odebrac stamtad Wiole. Bardzo mila przejazdzka z zona bez stanika :D
A dzisiaj zrobilismy duze zakupy Amazonowe, znowu sie w pracy beda smiali, ze swieta jakies. Farby do wlosow, caly zestaw kosmetykow do paznokci – inaczej mowiac wszystko dla Gosi. No, ale ja mam nadzieje, ze bede mial przynajmniej na co popatrzec.