Powolutku, bez pospiechu i zadnych wiekszych wydarzen.
Skleroza sprawila, ze w zeszlym tygodniu wpisu nie bylo, ale dzisiaj pamietalem i korzystajac z okazji przerwy miedzy Skypowaniami nadrabiam zaleglosci. Plan z zeszlego tygodnia zostal wykonany i ktoregos wieczoru baloniki na hel posluzyly na kilka minut dodatkowego smiechu i wspolnego popiskiwania.
Roweru nie bylo, bo znowu jakies katarzysko mnie dopadalo – odpornosc niska i temperatura tez niska sprawiaja ze rower mi odrobinke bokiem wychodzi. Ale nie zaprzestane i sie wszystko poprawi. Siatka tez jakos idzie do przodu tak ze nawet pare pilek uda sie rozegrac.
W weekend wybralismy sie do pubu na mecz rugby Anglia – Walia do Richmond. Posiedzielismy w rzece (Tamiza wylala zgodnie z planem i trzeba bylo sie przesiasc na stoliki), popatrzylismy na emocje innych ogladajacych i jak zaczelo sie robic zimno wrocilismy do domciu.
A dzisiaj znowu odwiedziny u Renaty i Damiana. Gosia z okazji coraz bardziej stalych godzin pracy zarabia juz za duzo i musi podjac pewne kroki w celu odpowiedniego rozliczania sie (lub nierozliczania sie) z tutejszym fiskusem. Z polecenia u polskiej ksiegowej, ale odwiedzi sama. Dzisiaj wiec musielismy pojechac na rozeznanie terenu. A przy okazji wpadlismy na obiad i niedokonczona partyjke w Monopoly.

