Dziury w całym

Zanim przejdziemy do dziury to tylko wspomnę o tygodniu. Bo tydzień w zasadzie niewarty wspomnień oprócz fajerwerków. W czwartek był Bonfire Night i ludzie świętowali prawie wysadzenie parlamentu już cały tydzień z kulminacją w piątkowy wieczór. A w środę po raz kolejny spotkaliśmy się na “śniadaniu” developerskim.

Natomiast w weekend się działo! Po pierwsze zmieniłem serwer na którym działa nasz dziennik i z tego powodu wpis dopiero w poniedziałek, bo się DNSy musiały zaktualizować. Teraz tylko zostaje prawidłowa konfiguracja tego cholerstwa…

Sobota rano rozpoczęła się dość wcześnie, bo zakupy zamówiliśmy jak zwykle na 9. Wstałem rano i żeby Gosi nie budzić położyłem się na kanapie. I cusik wiało. Okazało się, że cała szklana płyta po jednej stronie dachu obsunęła się i mamy 3cm szparę przez którą dziarsko dmucha wiatr. I woda też leci. Teraz tylko czekamy aż właścicielka coś z tym zrobi, ale w międzyczasie nie próżnujemy i trochę intensywniej szukamy jakiegoś innego mieszkania. Niestety ceny londyńskie to po prostu paranoja i znalezienie fajnego mieszkania w niższej lub podobnej cenie jest niesamowicie trudne. Zastanawiam się, jak nam się udało z obecnym? Dlatego w sobotę byliśmy na oglądaniu jednego, na kolejną sobotę staram się załatwić kolejne. Może coś się uda wynaleźć jednak.

W sobotę też zgodnie z planem odbył się pierwszy internetowy rpg z udziałem Marka, Miłosza i Filipa. Świetna zabawa, a samą zagadkę rozwiązaliśmy przed 3 w nocy. Na pewno to nie jest nasze ostatnie słowo.

W środę prawdopodobnie pójdziemy z chłopakami pograć w bilarda. Zamknęli nam bar, więc będziemy musieli wybrać się do klubu bilardowego w Twickenham. Myślę, że fajnie będzie :)