I znów prawie nic się nie dzieje, a kolejne dni mijają. Z rzeczy godnych wspomnienia to chyba tylko trzy sobie przypominam z ostatniego tygodnia.
Po pierwsze w sobotę wybraliśmy na oglądanie mieszkania w Kingston. Po przyjeździe okazało się, że mieszkanie owszem jest – ale już wynajęte. W zamian pokazali nam inne. Droższe, bez ogródka no i jako, że w Kingston to dalej od roboty. No chyba nie skorzystamy.
Po drugie kolejny raz zarejestrowałem się do GP, muszę zrobić kilka badań krwi, dowiedzieć się o wyniki tych szpitalnych i spróbować umówić się na wycięcie portu.
A po trzecie dzisiaj wybraliśmy się na shopping in London. Dokładniej na najbardziej znaną Oxford Street. Trzeba przyznać, że sklepów pełno, ludzi jeszcze więcej, tylko Gosia oczywiście nie znalazła nic dla siebie.
Przyszły tydzień zapowiada się równie spokojnie.